Dałam radę
Ostatni dzień października
przywitał mnie mgłą gęstą niczym wiejska śmietana i niestety przenikliwym
zimnem. Po wczorajszym słonecznym i bardzo ciepłym dniu pozostało już tylko
wspomnienie… .
W południe słońce pojawiło się na
niebie ale wilgotny chłód pozostał i nie zachęcał do pracy w ogrodzie.
Najpierw więc dla rozgrzewki zgrabiłam podwórko i drogę wjazdową,
przytaszczyłam wory liści na kompost i bardziej przepełniona determinacją niż
motywacją … posadziłam ostatnie już cebule tulipanów. Narzuciłam liści na
posadzone wczoraj szafirki, podwyższyłam ekologiczny murek o kolejne worki
drobnych gałęzi i korzeni i … całkiem opadłam z sił.
Jak to dobrze, że mam już za sobą
ten morderczy tydzień, że dałam radę i pomimo gnębiących mnie wątpliwości
oczyściłam spory kawał ogrodu. Zimą będę mogła oddając się marzeniom – od czasu
do czasu zejść na ziemię i zaplanować wreszcie warzywnik.

















































