Rankiem przekopałam część
ogródka pod nowy warzywnik i niezliczoną ilością wiader pełnych zielska,
korzeni i darni nadbudowałam „niemiecki”
murek. Łatusia już go nie przeskoczy, Gucio
- z rozpędu – jeszcze go pokona.
Murek coraz bardziej mi się
podoba – bo zaczyna żyć własnym życiem, schronienie odnalazły w nim kolonie
biedronek, wielgachna (chyba) pani jeżowa
i małe zwinne jaszczurki. Za murkiem posadziłam 30 dziewann i jeśli się przyjmą
to będą stanowiły dodatkową zaporę.
Swoją drogą z tymi
dziewannami mam niezłą zabawę, nie sadziłam, że na tych moich piaseczkach
jakakolwiek roślina, oczywiście poza perzem, może się aż tak rozrosnąć.
Kolejnych 35 sadzonek posadziłam między szopami a grządką z cyniami i „Bogusiami”, resztę, czyli połowę wiaderka
wyniosłam na kompost.
Ach gdyby tak plenne były
płomyki, ostróżki i lawenda …
Teraz pada – nie pozostaje
więc nic innego, tylko przejrzeć kwiatuszki ostatnio złapane w kadrze …

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz