środa, 10 sierpnia 2016

Rankiem przekopałam część ogródka pod nowy warzywnik i niezliczoną ilością wiader pełnych zielska, korzeni i darni  nadbudowałam „niemiecki” murek. Łatusia już go nie przeskoczy, Gucio  - z rozpędu – jeszcze go pokona.
Murek coraz bardziej mi się podoba – bo zaczyna żyć własnym życiem, schronienie odnalazły w nim kolonie biedronek,  wielgachna (chyba) pani jeżowa i małe zwinne jaszczurki. Za murkiem posadziłam 30 dziewann i jeśli się przyjmą to będą stanowiły dodatkową zaporę.
Swoją drogą z tymi dziewannami mam niezłą zabawę, nie sadziłam, że na tych moich piaseczkach jakakolwiek roślina, oczywiście poza perzem, może się aż tak rozrosnąć. Kolejnych 35 sadzonek posadziłam między szopami a grządką z cyniami i  „Bogusiami”, resztę, czyli połowę wiaderka wyniosłam na kompost.
Ach gdyby tak plenne były płomyki, ostróżki i lawenda …

Teraz pada – nie pozostaje więc nic innego, tylko przejrzeć kwiatuszki ostatnio złapane w kadrze …















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz