Nostalgia i mgły
Odchodzący listopad sprawia,
że w ogrodzie z każdym dniem wietrzniej, szarzej i smutniej. Może wbrew
wcześniejszym przekonaniom i zamierzeniom powinnam się przełamać i posadzić w nim trochę iglaków o barwnych igłach czy
szyszkach.
Długo opędzałam się od
takich myśli - bo zwyczajnie lubię wszelkiej maści liściaste.
Bijąc się z myślami,
chodziłam wczoraj po lesie, przytulałam się do brzóz i popatrując na chmury z
nostalgią żegnałam zachodzące słońce.
Przedwieczorny spacer – w srebrnej poświacie księżyca.
Wieczorem gęsta mgła nadpłynęła
z nad pól i łąk, bielą otuliła nagie konary drzew.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz