Godzina radości
Wczesnym rankiem burza,
deszczysko i wiatr przyginający drzewa do ziemi. Szaro – bury poranek nie
wróżył zmiany. I nagle, około piętnastej, słońce ozłociło drzewa. Kto żyw
wyskoczył do ogrodu i lasu. Po godzinie czar prysnął, na niebie pojawiły się
niebiesko – granatowo - fioletowe pasy. Wiatr nabrał jeszcze większej mocy.
Roztropniej było schować się w domowym zaciszu i niczym etymolog złapanym
owadem – cieszyć się „komórką złapanym słońcem”.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz