środa, 18 listopada 2015

Godzina radości

Wczesnym rankiem burza, deszczysko i wiatr przyginający drzewa do ziemi. Szaro – bury poranek nie wróżył zmiany. I nagle, około piętnastej, słońce ozłociło drzewa. Kto żyw wyskoczył do ogrodu i lasu. Po godzinie czar prysnął, na niebie pojawiły się niebiesko – granatowo - fioletowe pasy. Wiatr nabrał jeszcze większej mocy. Roztropniej było schować się w domowym zaciszu i niczym etymolog złapanym owadem – cieszyć się „komórką złapanym słońcem”.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz