wtorek, 7 lipca 2015

Żar z nieba
Żar spływający z nieba pozbawia ostatnich kropli wody moje rośliny. Wieczorne podlewanie niewiele pomaga, woda przecieka przez warstwę piasku niczym przez sito. Bylinowa rabata przed werandą usłana jest żółtymi liśćmi klonu. Podwórko wygląda … jesiennie.
Posadzone jesienią tawułki chińskie „Pumila” marnieją w oczach. Jastrzębiec pomarańczowy początkowo wręcz oblepiony drobnymi ale uroczymi kwiatkami teraz już ledwo zipie.
Ma się dobrze i pięknie się rozrasta rozchodnik kwiecisty – ku mojej radości obsypany jest mnóstwem żółtych kwiatków, którymi interesują się pszczoły i motyle. Dzielnie się trzyma żeniszek.

Chciałabym mieć umiejętności płanetników i zaczarować deszczowe chmury - bo już od tygodnia czekają na posadzenie piękne krzewy i byliny z Florini: dereń rozłogowy „Flaviramea”, kolkwicja chińska „Pink Cloud, świdośliwa kanadyjska, trzmielina oskrzydlona, perukowiec podolski „Royal Purple”, bodziszki wspaniałe i jeżówki „Solar Flare”, żuraweczki – „Golden Zebra”, Solar Eclipse”, „Forever Purple”, „Glittter”. Pomimo perfekcyjnego zapakowania roślin przez firmę i mojej dbałości o ich stan w czasie aklimatyzacji - większość roślin już bardzo pilnie wymaga posadzenia, chłodu i duuużo deszczu!

Przed wieczorem, kiedy zachodzące słońce ozłaca pnie sosen, jak zwykle ciągnie mnie do lasu. Nie bacząc na upał idę odwiedzić moje ulubione miejsca. Rozgrzane, stojące, a więc duszne powietrze wymusza szybki powrót na werandę. Mam dość afrykańskiego skwaru, czekam na polskie lato.                 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz