niedziela, 12 kwietnia 2015

Kot istota nieznana
Życie pokazuje, że obiegowe opinie nijak się mają do rzeczywistości. Większość ludzi uważa, że koty przywiązują się do miejsca, a nie do ludzi. Mój kot „podrzutek” wyczekuje na mnie obok furtki i po powitalnych czułościach nie odstępuje mnie już na krok, towarzyszy mi przy pracy w ogrodzie w słońcu i  w deszczu, zdaje mi relację z tego co się działo podczas mojej nieobecności, „gadając” bez przerwy, miaucząc i mrucząc w niezliczonej ilości wariantów głosowych. Jego przywiązanie do mnie niekiedy mrozi mi krew w żyłach bo kocina zbyt często odprowadza mnie do przystanku przechodząc przez jezdnię po której z zawrotną prędkością pędzą tiry … .

Wczoraj kot towarzyszył mi w pieleniu rabatki z tulipanami i w zamianie ścierniska na warzywnik. Słońce grzało niczym w drugiej połowie maja, a ja z każdą chwilą coraz mniej miałam sił i motywacji do „operowania” widłami i graczką. Częste przerwy w pracy sprzyjały więc popatrywaniu na  szczęśliwego kota, który z brzuchem do góry chłonął słoneczne promienie. Rozleniwiony, bacznie mnie jednak obserwował i każdą chwilę mego nieróbstwa wykorzystywał na moszczenie się na moich kolanach. Tak to ściernisko nadal czuje się dobrze, nasiona warzyw czekają na wysiew, a ja się zastanawiam kto jest winien tej sytuacji – ja czy kot?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz