Za sprawą kilku krzewów róż - szczęśliwe jest serce moje
Na przekór piętrzącym się małym i
większym kłopotom - moich prac w ogrodzie nie jest w stanie powstrzymać ani
silny wiatr ani nawet zamieć pyłowa, która z powodu przesuszonej górnej warstwy
gleby, co kilka minut przesłaniała świat żółto - burą kurtyną. Rzadkie pod
naszą szerokością geograficzną zjawisko, uświadomiło mi, że nie chciałabym
nigdy doświadczyć burzy piaskowej i nie dla mnie uroki pustyni … .
Większość bylin posadzonych
jesienią przetrwało i wydają się być w dobrej kondycji. Systematycznie usuwam
zielsko wokół nich, spulchniam ziemię, zasilam odżywkami, podlewam i czekam na
ich pełny rozkwit, bo zwyczajnie nie mogę doczekać się wypełnienia luk między
roślinami, a nie chcę utrudniać życia roślinkom poprzez za gęste ich sadzenie.
Pod murem posadziłam liatrę
kłosową, powinna ładnie komponować się z wcześniej posadzonymi, a różowo
kwitnącymi bylinkami, nabytymi w Kowalu od miłego pana, który niestety nie znał
nazwy sprzedawanych roślin.
Za berberysem rosnącym tuż przy
furtce posadziłam czosnek główkowaty i czosnek Ostrowskiego. Czosnki powinny od
lipca do sierpnia kwitnąć różowymi kwiatami – pięknie komponując się z łubinami,
jeżówkami, szałwią trójbarwną, czarnuszką damasceńską i penstemonem –
żółwikiem.
Ponoć wszystko, co nas spotyka ma
swój sens i cel. Wygląda więc na to, że ból pleców i niejako przymusowa przerwa
w pracy doprowadziła mnie do rzadko odwiedzanego miejsca w ogrodzie – czyli na
skarpę nad szosą. W plątaninie samosiejek akacji, pozostałości po uschniętych
krzewach, pniach spróchniałych drzew, ku swojej olbrzymiej radości, odkryłam aż
dziesięć krzewów róż. W skrajnie niesprzyjających warunkach, a przetrwały tak wiele
lat zapomnienia.
Częściowo uschnięte ale z wyraźnymi
odznakami chęci życia, z pięknie zazielonymi listkami na kilku pędach. Może uda
mi się je w pełni ożywić i będą jak dawniej zachwycały swą urodą. Może
powolutku ale uda mi się przywrócić życiu i inne rośliny i mój ogród już
niedługo będzie przypominał ogród tak bujnie kwitnący dzięki opiece mojej Mamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz