Jak przechytrzyć robala
Nasiona warzyw zakupione, schemat
grządek naszkicowany. W wyobraźni już martwię się skutkami obfitych plonów,
zapełniam spiżarnię skrzynkami i słojami, mrożę, suszę, obdarowuję „bliskich i znajomych
królika”, czuję błogi ciężar pełnego warzyw brzucha ...
W oczekiwaniu na ciepłe dni i sprzyjającą
siewowi fazę księżyca kombinuję czym by tu zastąpić agrowłókninę lub folię,
które po rozłożeniu na grządkach zminimalizowałyby wzrost perzu i innego zielska,
choć sympatycznie wyglądającego - to jednak niepożądanego wśród warzyw.
Wiem, że czeka mnie czas zmagań
nie tylko z zielskiem, suszą mojego piaszczystego ogródka ale i ślimakami,
których całe hordy żerowały dotąd bezkarnie na wszystkim co tylko nie było
pokrzywą. Doświadczeni w tej materii ogrodnicy radzą by odstraszać ślimaki przy
pomocy wielu pięknych roślinek: krwawnika pospolitego, jeżówki purpurowej,
lawendy, maku wschodniego, posłonka, bodziszka himalajskiego, nasturcji,
czarnuszki damasceńskiej, orlika, onętka, maczka kalifornijskiego, smagliczki i goździka
brodatego. Ślimaki ponoć nie przepadają także za zapachem czosnku, krwawnika i
wrotyczu.
Urodziwe ziółka i kwiatki
zamierzam także wykorzystać do walki ze zmorą wszystkich działkowców – atakami
wszelkiej maści żyjątek, larw, mszyc i innych paskudztw pełzających, latających
i żerujących wśród korzeni. Żeby zmylić czujność i zmniejszyć żarłoczność
przeróżnych robali czyhających na moje roślinki na obrzeżach rabat i miedzy
rzędami warzyw zamierzam posiać dużo aksamitki – bo zwalcza nicienie, odstrasza
owady i gryzonie, ponoć jest także dobrym przedplonem dla truskawek. Wyciągiem
z aksamitki będę próbowała ratować przed mszycami moją dość starą czarną
porzeczkę. Moc czarodziejskiej aksamitki jest nie do przecenienia - w wywarze z
suszu dobrze jest pomoczyć przed sadzeniem cebule kwiatów i korzenie rozsad – w
ten sposób znacznie chroniąc je przed grzybami.
Radośnie kolorową nasturcję i słoneczne
nagietki wysieję gdzie tylko będę mogła ... i na pewno obok bobu. Sprawdzę też
na ile można polegać na nasturcji - w odstraszaniu gąsienic.
Grządki, na których będą rosły
ogórki, cukinia, fasola, dynia i pomidory – wcześniej powinno się obsiać
gorczycą – bo wzbogaca ziemię w azot, których te warzywa łakną niczym łakomczuch
czekolady.
Jesienią na sporym zagonku
wysiałam ją dość gęsto ale chyba zbyt późno - bo słabo wzeszła, a może nie
pamiętałam, że gorczycę powinno wysiewać się wtedy gdy Księżyca przybywa.
Cynie wysieję nie tylko obok
cukinii ale też pod jabłoniami.
Niebiesko kwitnący ogórecznik i
bazylię posieję między pomidorami (bo wzmacnia ich aromat) i ogórkami, a
obok fasoli – cząber i facelię.
Między burakami - cząber i
trybulę – bo pomogą w odstraszeniu mszycy buraczanej, a trybuli ponoć bardzo
nie lubią mrówki – a tych pod lasem mam pod dostatkiem.
Smak kapusty i marchwi ponoć
skutecznie poprawia rosnąca między rzędami szałwia, a tymianek i lubczyk
podnoszą ich zdrowotność. W międzyrzędziach marchwi można rozsypywać ususzony
wrotycz, koper, lawendę.
O dobrą kondycję ziemniaków
troszczy się posadzony w sąsiedztwie chrzan i majeranek.
Mam nadzieję, że seler i
pietruszka będą mi wdzięczne za towarzystwo kopru.
Czosnek to prawie lek na każde
zło, prawie bo jednak nie lubi się z grochem, fasolą i kapustą.
Roślinami zamierzam „leczyć” stare
jabłonie mojego dziadka. Jesienią wysiałam pod nimi facelię, a teraz
poeksperymentuję z roślinami wzmacniającymi te drzewa: nasturcją, lakiem, cyniami,
kolendrą, czosnkiem, szczypiorkiem i chrzanem. Przed zimą znów wokół pni
wysieję gorczycę.
Bardzo dużo informacji na temat
wpływu roślin na zdrowotność warzyw, sporządzanych z nich naparów i
wywarów do walki prawie z każdym „robalem”
zawiera bardzo sympatycznie napisana przez Panią Hannę Masternak niewielka
objętościowo książeczka pt. „Życie wśród roślin” z Oficyny Wydawniczej „HOŻA” –
Warszawa.
Kolejną książką, z którą się nie
rozstaję nawet na chwilkę jest „Ogród naturalny” Annelore i Susanne Bruns
wydana przez Wydawnictwo KOS z Katowic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz