Czarna morwa
Mokry marzec i kwiecień wyraźnie
poprawił stan drzew morwy. Tegoroczny „wysyp” owoców jest imponujący. Wkładam
owoce do słoików, podjadam kilka razy dziennie, wrzucam do galaretek,
systematycznie obdarowuję sąsiadkę i zwyczajnie się cieszę z ich urodzaju. Zwłaszcza,
że te za domem mają bardzo duże owoce.
„Na morwy” przylatuje cała
gromada chętnych: ptaszyska, osy, motyle i … oczywiście roje much.
Uszkodzone wędrują na kompost.
Sporo – w naturalny sposób zasila grządki z bylinami i pas ziemi, na której
rosną bukszpany.
A, że rąk nie sposób domyć, no
trudno …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz