środa, 27 stycznia 2016

Czy to już przedwiośnie?
Ogród, niczym suseł, śpi jeszcze snem głębokim. Szaro w nim i ponuro. Za to w lesie mozaika barw. Ciemne polany rozświetlają śnieżne wyspy i wysepki, spośród których wypływają strużki łączące się w ciemno granatowe strumyki. Kępy jaskrawo zielonego mchu upstrzone jesiennymi liśćmi dębu i rachitycznymi beżowo-brązowymi  grzybkami śmiało mogą konkurować z dywanami z Kowar. Leśne dukty najeżone są niebezpiecznymi jęzorami lodu, które niekiedy dotkliwie przypominają o ciążeniu ziemskim … .
Pełne wigoru dzięcioły rytmicznym stukotem dowodzą swej pracowitości. Sikorki w pędzie od karmnika do słoninki gubią pestki słonecznika, które niczym piegi  ożywiają biel lodowo śnieżnej skorupy zalegającej jeszcze na znacznej powierzchni podwórka.

Niebo z dnia na dzień gubi swoją ciemnogranatową srogość. W bladym jeszcze słońcu coraz częściej wygrzewają się koty, pewnie tak jak i ja, z niecierpliwością wypatrujące wiosny.  


















piątek, 8 stycznia 2016

"Rusz się, Zenek, śnieg na dworze, mówię: wstań, bo będzie gorzej”
Raźnie i ochoczo, ze śpiewem na ustach zabrałam się wczoraj za odśnieżanie podwórka i wjazdu na działkę. Na sikorkach moje trele nie robiły żadnego wrażenia, rozważne sarny omijały tę część lasu – więc coraz śmielej sobie poczyniałam poszerzając repertuar o ”śnieżne” piosenki znane mi z lat nawet nazbyt odległych. Słoneczko rozsypywało po śniegu drobinki diamentów, drzewa przygotowywały się do konkursu „miss śnieżnej kreacji”  - raj na ziemi … .
Do momentu, w którym dotarło do mnie, że śpiew ustępuje posapywaniu a szufla przybiera na wadze .Zawzięłam się – co zaczęłam to i skończę. Szufla za szuflą, coraz bliżej szosy i coraz bliżej do nagrody, którą sobie obiecałam za wytrwałość w dążeniu do celu. Dotarłam do szosy, starannie oczyściłam rozjazd, wbiłam szuflę w śnieżną zaspę i …  wściekłam się niczym sterana życiem wedera – pług zebraną z szosy pryzmą zasolonego błota dokumentnie zaczopował mi podjazd.

Dzisiaj od rana pada i pada, a po wczorajszym zapale nie ma nawet cienia śladu. Straciłam więc szansę na szlifowanie swych talentów w chórku towarzyszącym Rosiewiczowi - nie mówiąc już o solowych popisach … .