niedziela, 27 września 2015

Jesienna niedziela

Poranne niebo wróżyło piękny dzień, planów więc miałam co niemiara. Napływające chmury i coraz silniejszy  wiar przegoniły mnie z ogrodu. Zabrałam więc psy na spacer do lasu. Las, jeszcze nie rozświetlony złotymi liśćmi, był dziś wyjątkowo ponury. Moja ulubiona aleja jeszcze cała w zieleni. Dębom jesień zaczyna przebarwiać już liście. Niosące się ponad łąkami odgłosy strzałów niepokoiły psy tak bardzo, że trzeba było wracać.





















czwartek, 24 września 2015

Z chmurą przypłynęła jesień ...











środa, 23 września 2015

Zapiski ze schyłku lata
Poniedziałek, 7 września
Rankiem, mgła mlecznym szalem otuliła ogród. W szczelnym, mięciutkim kokonie cicho jest i bezpiecznie. Jeszcze radość w sercu, choć wiem, że nostalgia czai się już za lasem.
Czwartek, 10 września

Zimne poranki i noce, coraz zimniej w domu – od dwóch dni palę w kuchni …


 Piątek, 11 września
Wiatr zerwał grubą gałąź topoli z pokaźną kulą jemioły.


Sobota, 12 września
Porządkując ostatnią stertę gałęzi za późno zorientowałam się, że obudziłam z pierwszego snu trzy biedronki. W ramach przeprosin dosypałam im liści, dołożyłam gałęzi i mam nadzieję, że teraz już nie niepokojone prześpią szarugę i tęgie mrozy.
Niedziela, 13 września
Przed wieczorem niebo przecięły dwa klucze żurawi. Smutno, przed jesiennie.
Czy moje astry zakwitną tej jesieni?


Poniedziałek,14 września
Sikorki coraz częściej odwiedzają nowy karmnik.


Wtorek, 15 września
Do codziennych, porannych obowiązków doszedł jeszcze jeden – niestety przykry - sprawdzanie pułapek na myszy. Chyba się trochę pogimnastykuję i „pozakładam” pułapki naszych babć – słoiki oparte na zapałkach. Zastanawiam się tylko, czy myszy wypuszczone na wolność będą omijały mój dom, czy będą tu nadal szukały schronienia.

Czwartek, 17 września
Trochę popadało - ku mojej radości niektóre rośliny zdecydowały się zakwitnąć.






piątek, 18 września – na werandzie, w cieniu 22oC
Posadziłam cebule:
narcyzów „Rip van Winkle” – obok kranu,
narcyzów „Quail” – między bukszpanem a trzmieliną oskrzydloną i dalej między trzmieliną a perukowcem,
przebiśniegów „Woronowii” – między pięciornikami,
krokusów wiosennych „Golden Yellow” – między dereniami,
krokusów wielkokwiatowych i botanicznych – między trzmieliną a dereniami.



W sobotę, 19 września - posadziłam:
przywrotniki ostroklapowe – przed żurawkami,
smotrawy okazałe – przed kolkwicją chińską,
trzmieliny oskrzydlone i pęcherznicę kalinolistną „Lady In Red”– przed świdośliwkami,
szałwię omszoną „Merleau Blue” - za berberysem, a za nią szałwię przesadzoną z ogródka (miała tam za ciemno),
perowskie łobodolistne – zabrałam z ogródka bo mizerniały w oczach. Mam nadzieję, że za szałwiami będą miały dużo słońca i wreszcie pokażą swoją urodę. 



 Na posadzenie czekają jeszcze: aktinidia pstrolistna, ostrogowiec czerwony „Coccineus”, baptysta (bratwa), stokezja gładka. Musiałam wstrzymać się z przesadzeniem irysów bródkowatych, poziomek i posadzeniem kolejnych cebulowych (cebulicy syberyjskiej, puszkini, czosnków i hiacyntów) – bo znów zabrakło mi dobrej ziemi. A tu jeszcze czekają na posadzenie tulipany i szafirki.
W ostatnią niedzielę lata, 20 września - szarą, deszczową i zimną, zabawiłam się w kopciuszka i wyłuskiwałam nasiona sałaty, ślazów i słonecznika.