Zapiski ze schyłku lata
Poniedziałek, 7 września
Rankiem, mgła mlecznym szalem
otuliła ogród. W szczelnym, mięciutkim kokonie cicho jest i bezpiecznie. Jeszcze
radość w sercu, choć wiem, że nostalgia czai się już za lasem.
Czwartek, 10 września
Zimne poranki i noce, coraz
zimniej w domu – od dwóch dni palę w kuchni …
Piątek, 11 września
Wiatr zerwał grubą gałąź topoli z
pokaźną kulą jemioły.
Sobota, 12 września
Porządkując ostatnią stertę
gałęzi za późno zorientowałam się, że obudziłam z pierwszego snu trzy biedronki.
W ramach przeprosin dosypałam im liści, dołożyłam gałęzi i mam nadzieję, że teraz
już nie niepokojone prześpią szarugę i tęgie mrozy.
Niedziela, 13 września
Przed wieczorem niebo przecięły dwa
klucze żurawi. Smutno, przed jesiennie.
Czy moje astry zakwitną tej
jesieni?
Poniedziałek,14 września
Sikorki coraz częściej odwiedzają nowy
karmnik.
Wtorek, 15 września
Do codziennych, porannych
obowiązków doszedł jeszcze jeden – niestety przykry - sprawdzanie pułapek na myszy.
Chyba się trochę pogimnastykuję i „pozakładam” pułapki naszych babć – słoiki
oparte na zapałkach. Zastanawiam się tylko, czy myszy wypuszczone na wolność
będą omijały mój dom, czy będą tu nadal szukały schronienia.
Czwartek, 17 września
Trochę popadało - ku mojej
radości niektóre rośliny zdecydowały się zakwitnąć.
piątek, 18 września – na
werandzie, w cieniu 22oC
Posadziłam cebule:
narcyzów „Rip van Winkle” – obok
kranu,
narcyzów „Quail” – między bukszpanem
a trzmieliną oskrzydloną i dalej między trzmieliną a perukowcem,
przebiśniegów „Woronowii” –
między pięciornikami,
krokusów wiosennych „Golden
Yellow” – między dereniami,
krokusów wielkokwiatowych i
botanicznych – między trzmieliną a dereniami.
W sobotę, 19 września -
posadziłam:
przywrotniki ostroklapowe – przed
żurawkami,
smotrawy okazałe – przed
kolkwicją chińską,
trzmieliny oskrzydlone i
pęcherznicę kalinolistną „Lady In Red”– przed świdośliwkami,
szałwię omszoną „Merleau Blue” - za
berberysem, a za nią szałwię przesadzoną z ogródka (miała tam za ciemno),
perowskie łobodolistne – zabrałam
z ogródka bo mizerniały w oczach. Mam nadzieję, że za szałwiami będą miały dużo
słońca i wreszcie pokażą swoją urodę.
Na posadzenie czekają jeszcze:
aktinidia pstrolistna, ostrogowiec czerwony „Coccineus”, baptysta (bratwa),
stokezja gładka. Musiałam wstrzymać się z przesadzeniem irysów bródkowatych,
poziomek i posadzeniem kolejnych cebulowych (cebulicy syberyjskiej, puszkini,
czosnków i hiacyntów) – bo znów zabrakło mi dobrej ziemi. A tu jeszcze czekają
na posadzenie tulipany i szafirki.
W ostatnią niedzielę lata, 20 września - szarą,
deszczową i zimną, zabawiłam się w kopciuszka i wyłuskiwałam nasiona sałaty, ślazów
i słonecznika.