Pod gwiazdami
Wieczorem, kiedy już jest czym oddychać, większość
zaplanowanych prac wykonana, a resztka sił pozwala już tylko na minimalną
aktywność, wychodzę na środek podwórka popodziwiać gwiazdy. Zapatrzona w
bezkres - pozbywam się wszystkich męczących myśli, niepotrzebnych smuteczków,
znużenia całodzienną walką o przetrwanie moich roślin.
Dzień uczy pokory, a noc wyciszenia … .
Czekam na kilkudniowy deszcz, po cichutku liczę na łaskawość
aury i nie zaglądam do tej części ogrodu, w której żar poczynił największe spustoszenie.
Pożegnałam się z marzeniami o ukwieconym ogrodzie, niech przetrwają chociaż
krzewy … .




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz