wtorek, 1 grudnia 2015

A kiedy spadnie liść ostatni,
szarówka zbrata się z jesienną szarugą,
kogóż zasmucą łzy w moich oczach,
gdy świat cały

za odejściem lata płacze.

wtorek, 24 listopada 2015

Nostalgia i mgły
Odchodzący listopad sprawia, że w ogrodzie z każdym dniem wietrzniej, szarzej i smutniej. Może wbrew wcześniejszym przekonaniom i zamierzeniom powinnam się przełamać i posadzić  w nim trochę iglaków o barwnych igłach czy szyszkach.
Długo opędzałam się od takich myśli - bo zwyczajnie lubię wszelkiej maści liściaste.
Bijąc się z myślami, chodziłam wczoraj po lesie, przytulałam się do brzóz i popatrując na chmury z nostalgią żegnałam zachodzące słońce.
Przedwieczorny spacer  – w srebrnej poświacie księżyca.

Wieczorem gęsta mgła nadpłynęła z nad pól i łąk, bielą otuliła nagie konary drzew.










środa, 18 listopada 2015

Godzina radości

Wczesnym rankiem burza, deszczysko i wiatr przyginający drzewa do ziemi. Szaro – bury poranek nie wróżył zmiany. I nagle, około piętnastej, słońce ozłociło drzewa. Kto żyw wyskoczył do ogrodu i lasu. Po godzinie czar prysnął, na niebie pojawiły się niebiesko – granatowo - fioletowe pasy. Wiatr nabrał jeszcze większej mocy. Roztropniej było schować się w domowym zaciszu i niczym etymolog złapanym owadem – cieszyć się „komórką złapanym słońcem”.















niedziela, 15 listopada 2015

Z chmurami odpływa barwna jesień
7 listopada
Mgła gęstą kurtyną zasłoniła świat, pochłonęła biały płot i las za nim. Mleczny kokon wyciszył dźwięki. Dom drzemie, psy cicho posapują przez sen, powieki robią się coraz cięższe, książka osuwa się cichutko na koc. Czas zwolnił … .
8 listopada
A dzisiaj od rana piękne słońce, ciepło, na werandzie 16 stopni ale silny wiatr zniechęca do wychodzenia na otwartą przestrzeń. W lesie cicho, gdzie nie gdzie jeszcze złoto ściele się pod nogami, choć większość liści już brunatowieje i mniej szeleści … . Dęby zrzuciły już wszystkie liście, topole poszły w ich ślady, a na niektórych brzozach nadal złociście. Łażę po lesie, gapię się na ostatki jesieni i cieszę jak dziecko z niespodzianki.
Na kuchennym oknie ćmy urządziły sobie solarium, biedronki wędrują po uschniętych badylach bylin, a sikorki i sójki całymi rodzinami zlatują się do karmnika. I jak tu wywróżyć - kiedy przyjdzie zima, czy będzie sroga czy znów łagodna i bezśnieżna.
W samo południe posadziłam przy furtce bluszcz – prezent od sąsiadki, a później biegałam z wiaderkami i podlewałam krzewy … .
9 listopada
Od rana pada, wieje, mży. Szaro, ponuro ale nadal ciepło. Do ogrodu zaglądam przez okna. Palę w piecu, czytam „Ja, Fronczewski” i z każdą stroną książki, z każdą wypowiedzią aktora czuję, że jest on bliższy memu sercu. Skromny, wielki człowiek.
13 listopada
Wiatr pędzi chmury po niebie, od czasu do czasu pojawia się słońce. W lesie przytulnie, ścieżki pokryte coraz grubszą warstwą liści, słońce smugami rozświetla ciemne dotąd polany.
14 listopada

Odległy, przerażający, pełen agresji świat boli dotkliwie. Spokój mojego ogrodu nie daje ukojenia.