niedziela, 22 stycznia 2017

"Na całej połaci śnieg"








niedziela, 15 stycznia 2017

Śnieg i anatomia …
Lubię patrzeć na padający śnieg. Lubię cieszyć się myślą, że każdy płatek śniegu – to kropla wody – na moje spragnione wilgoci piaski.
Nie lubię odśnieżania – zwłaszcza wtedy, kiedy w powietrzu czuć nadchodzącą odwilż, śnieg zatraca swoją bajkową puszystość, a szufla z każdą minutą staje się coraz cięższa … .
Przedwczoraj się zawzięłam – odśnieżyłam podwórko i drogę do szosy. A dzisiaj znów sypie, sypie i sypie … . I nawet gdybym bardzo chciała czy potrzebowała – to nie powtórzę piątkowego wyczynu.
Boli mnie każdy mięsień rąk, pleców i nóg. Tak to za sprawą łopaty, nabyta w młodości wiedza tycząca anatomii człowieka – z teoretycznej - przekształciła się w wiedzę praktyczną.
Teraz nie musiałabym już ślęczeć nad atlasem anatomicznym, nie musiałabym obawiać się pomyłki, zaliczenie poszłoby mi – „jak z płatka”, a podczas egzaminu potrafiłabym już bezbłędnie pokazać, gdzie znajdują się poszczególne mięśnie. No chyba, że pytania dotyczyłyby mięśni brzucha – bo te (zwane oponką lub mięśniem piwnym) – wcale mnie nie bolą.
Siedzę sobie przy kolejnej herbacie i dumam, a może już czas najwyższy zająć się głową, pamięcią i zapominaniem … . Bo to, że kołaczą mi się jeszcze w pamięci – „ciało modzelowate”, „hipokamp”, „siodełko tureckie” – to jeszcze za mało by uporać się ze starością i jej przywarami … .

A może by tak szczodrzej okrasić starość śmiechem i humorem …


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Siarczyste mrozy
Już drugi tydzień kokoszę się w domu niczym borsuk w wygodnej i przytulnej jamce. Nadrabiam zaległości w spaniu, jedzeniu i czytaniu – nie zawsze w rozsądnych proporcjach … .

Od czasu do czasu słoneczne godziny budzą mnie z tego „zimowego letargu”, a rozsądek wyciąga na „obchód”  po ogrodzie i lesie. Odśnieżam podwórko i podjazd, rozwieszam kawałki słoniny i podsypuję ziaren słonecznika do karmników, sprawdzam czy „pierzynki” z worków jutowych szczelnie opatulają krzewy i w te pędy wracam do domu … .