środa, 24 stycznia 2018

Dwa oblicza zimy
„Na całej połaci śnieg” – faktycznie, bajkowo, uroczo jest w ogrodzie i lesie. Świat otulony białą kołderką wypiękniał i przycichł.
Śnieg skrzypi i chrzęści pod butami, a las wydaje się wsłuchany w tę zimową muzykę.
Psy szaleją goniąc się i ślizgając z każdego wzniesienia i każdej górki.
Podwórko tonie w śniegu. Wydeptaną, wąską ścieżką wędrujemy do karmnika, lasu i do szopy. Czapy śniegu zwisają z krawędzi dachu i daszku nad werandą. Pod koniec słonecznego dnia sople rosną niczym nos Pinokia.
Po odśnieżeniu połowy podwórka – zza śniegu prawie nie widać studni i płotu.
Zrzucanie pryzm śniegu z dachu, kiedy wzrostem nie zaimponowałoby się Panu Wołodyjowskiemu, nie jest zbyt skuteczne. Drobiny śniegu wpadają do rękawów kurtki, śnieżny pył wpada do oczu, a jak się już uda zaczepić grabie o imponująco duży płat – to spada on o milimetry przed nosem.
Niepokoi żarłoczność pieca, męczy taszczenie wiader z węglem i drewnem. Późnym wieczorem, w pokoju, osiągam zupełnie przyzwoitą temperaturę 18 – 20 stopni. Ranki są za to „ożywcze” – bywa, że witają mnie 12 stopniami.

Dzisiaj radio zapowiedziało zbliżającą się odwilż. Będzie więc cieplutko, śnieg sam wywędruje na rubieże, a ja będę razem z kotami wypatrywała nadejścia wiosny. Marzycielko, do góry głowa, wszak luty jest krótki to i może nie zdąży dokuczyć.







sobota, 20 stycznia 2018

Świat w białym puchu ...











czwartek, 11 stycznia 2018

11 stycznia 2018 r.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

poniedziałek, 1 stycznia 2018

"To był rok, dobry rok, z żalem dziś, żegnam go"

Przed północą i o poranku, w ciszy - lepiej słychać własne myśli i serce ...