piątek, 23 czerwca 2017

Ulewa
Woda z szumem pędzi przez rynny i z łoskotem wpada w czeluści beczek.
Nic nie muszę. Nie muszę podlewać, nie muszę wyrywać zielska, nie muszę ścinać rosnących wszędzie akacji, nawet nie muszę wychodzić na spacer z psami.
Imponująco rośnie lista przyjemności. Mogę w spokoju wypić kolejną filiżankę herbaty, mogę poczytać, rozwiązać kolejną krzyżówkę, mogę się zdrzemnąć, mogę niczym baca posiedzieć i pomyśleć, mogę pomarzyć i pogapić się na otaczający mnie świat – bez konieczności „odganiania” komarów i meszek.
Plan dnia – „uległ destrukcji”, a mnie to nic, a nic nie martwi. Z lubością przyjmuję to, na co nie mam wpływu, to co tu i teraz … .
I pewnie w tym stanie trwałabym jeszcze długo – gdybym nie przedobrzyła i nie poszła do kuchni po kolejną filiżankę herbaty, nie włączyła radia i nie usłyszała prognozy pogody – ma padać przez cały tydzień! No nie, takiej dawki „przyjemności” to ja jednak nie wytrzymam!

Chcę iść – „ do roboty”!!!



















poniedziałek, 12 czerwca 2017

Nie przepadam za różem ...








a kwiatów w tym kolorze mam coraz więcej ,,,
Fiolet też nie był moim ulubionym kolorem ...






Tak się jakoś stało, że w tym roku mojego ulubionego żółtego, złocistego i pomarańczowego - jak na lekarstwo ...

środa, 7 czerwca 2017

Odmierzam czas ... kwiatów kolorami ...